wtorek, 7 lutego 2017
Rozdział 1
Pierwszy dzwonek rozbrzmiał w moich uszach. Głośno przełykając ślinę stanęłam na przeciw otwartych drzwi , pozwalając tłumowi wbić się do środka.
- Dzień dobry, Panna Johanson jak mniemam?
Srogi wzrok profesora skierowany w moją stronę przyprawił mnie o ciarki na całym ciele.
- Tak to ja - wymusiłam delikatny uśmiech
Nauczyciel machnął ręką ,pospieszając tym samym moje wejście do klasy.
Czułam jak nogi uginają się z każdym moim krokiem coraz bardziej i bardziej.
Klasa miała kolor raczej nijaki - ni to zielony, ni kremowy, po środku stał rząd podwójnych ławek, po boku szafy,szafki i szafeczki, jedynie globus stojący pod oknem wskazywał, iż jest to klasa geograficzna .
Stając obok biurka "Pana Buraczka" ( nazwałam go tak ze względu na jego zaczerwieniony nos i policzki ) zastanawiałam się co mam powiedzieć mojej nowej klasie : Cześć jestem Lily ! Cześć to ja, wasza nowa koleżanka ! Siemanko ! Niee to wszystko bez sensu...
- Tak jak mówiłem kilka dni temu, do waszej klasy przyłącza się nowa uczennica Panna Johanson - Głos profesora wyrwał mnie z zamyśleń - Może pani zająć miejsce
Ah tak! Więc jednak nie muszę wykrztuszać z siebie zbędnych słów.
Zajęłam miejsce w wolnej ławce, wyciągając z plecaka książki starałam się obdarzyć uśmiechem wpatrujące się we mnie obce, ciekawskie twarze. Niestety... trafiłam na mur i zniesmaczenie.
Kiedy już postanowiłam,że ten dzień spędzę na byciu niewidoczną stało się coś czego nie mogłam się spodziewać...
- Na piątkową lekcję przygotujecie prezentacje na temat zanieczyszczenia środowiska. Pracę wykonacie w dwu-osobowych grupach. Waszego partnera/partnerkę wylosujecie z tego oto koszyczka. Proszę podchodzić po kolei.
Wspaniale ! Wręcz cudownie ! Zwłaszcza,że nikogo nie znam i sądząc po minach nie łatwo będzie mi kogokolwiek poznać...
Nadeszła moja kolei , sięgając do koszyka z karteczkami spojrzałam błagalnym wzrokiem na Pana Buraczka, jakbym wierzyła, że to coś zmieni.
Wyciągnęłam karteczkę z imieniem...
- Natalie - powiedziałam głośno, pokazując "tłumowi" karteczkę z imieniem.
Tłum robiąc wywrotne miny spoglądał po sobie ,kiedy nagle jedna z osób odezwała się na znak protestu
- Ale Panie Psorze ja już umówiłam się z Katie !
Buraczek spojrzał na nią ostrym wzrokiem
- Panno Mavel, czy nie słyszała Pani kiedy mówiłem, że to losowanie decyduje ? - uniósł brwi
- Ale ja nie chce być z ta nową - wskazała na mnie swoim zakończonym ostrym tipsem paznokciem.
- Panno Mavel ! - Profesor chyba nie lubił sprzeciwu, ponieważ zrobił się jeszcze bardziej czerwony niż był wcześniej !
- To nic proszę Pana... - postanowiłam cichutko się odezwać - Mogę sama zrobić tą prezentacje
- Jest Pani pewna Panno Johanson? - Buraczek zdjął nieco swoje okulary
- Jestem pewna - przytaknęłam
Buraczek skinął głową, odwrócił się i siadając przy biurku spojrzał jeszcze kątem oka na Natalie...Chyba nie będzie jego ulubienicą...
Dalsza część lekcji minęła już raczej w spokoju, nic nadzwyczajnego się nie działo a i ja nie starałam się nadzwyczaj udzielać.
Około godziny 12, podczas długiej przerwy przyszedł czas abym zmierzyła się ze swoim lękiem - musiałam iść na stołówkę i znieść wzrok tysiąca zupełnie obcych mi osób.
Kiedy już włożyłam jedzenie na swój talerz, zaczęłam rozglądać się po sali.
Gdzie by tu usiąść?
Po kilku lub kilkunastu sekundach mój wzrok dotarł do stolika gdzie siedziało kilka osób z mojej klasy. Niemal od zawsze wolałam poznawać się z chłopakami niż z dziewczynami. Nie wiem do końca dlaczego.. może po prostu facetów łatwiej rozgryźć? W końcu niemal każdy myśli o tym samym. Chwilę to trwało zanim moje myśli skończyły bitwę między sobą,a ja postanowiłam usiąść razem z nimi .
- Cześć ! Mogę się przysiąść? - uśmiechnęłam się
Chłopaki spojrzeli na mnie dziwnie, po czym jeden z nich postanowił się odezwać
- Siadaj laleczko
Głośno przełknęłam ślinę,siadając i kładąc swój talerz na stoliku.
- A więc ? Jak się nazywasz?
- Jestem Lily
- Lily? Co to za imię - zaśmiali się
- Normalne - zmarszczyłam brwi
- Okej okej - uniósł ręce jeden z nich
- Jesteś sama ? - zapytał drugi, przybliżając się do mnie niebezpiecznie
- Tak,to takie ważne pytanie?
- Hmm - jeden z "byczków" rozejrzał się po kolegach,a każdy z nich dziwnie się uśmiechał - To jest bardzo ważne pytanie Skarbie
- Nie mów do mnie Skarbie - zaprotestowałam
- Ojj nie bądź taka..może wyjdziemy gdzieś po szkole?
- Nie sądzę - zniesmaczenie ogarniało mnie coraz bardziej
- No dalej Maleńka, nie daj się prosić, przecież wiem,że i tak nie masz co robić
Czy on stara się mnie kokietować?
- Wiecie co..? Ja już sobie pójdę - powiedziałam wstając z krzesła
- Uuuu wystraszyłeś ją John ! Kochanie..wracaj, zjedz sobie
Uhhrr..to chyba jeden z najgorszych dni w moim życiu !
Śmiechy chłopaków słyszało chyba większość osób w stołówce,dlatego postanowiłam,że zjem na korytarzu,gdzie nikt nie będzie się na mnie gapił.
Jak pomyślałam tak zrobiłam , kierując się do wyjścia usłyszałam głos jakiejś dziewczyny. W pierwszej chwili nie sądziłam,że mówi do mnie ale kiedy krzyknęła jeszcze raz,postanowiłam, się odwrócić.
- Tak Ty ! - dziewczyna uśmiechnęła się - Choć, usiądź ze mną
Czy to kolejna podpucha?
Cóż...i tak nie mam nic do stracenia..
- Jesteś tu nowa?
- Tak - powiedziałam nieśmiało
- Jestem Selena, ale mów mi Si - wyciągnęła do mnie rękę
- Ja jestem Lily
- Słuchaj, nie przejmuj się tymi półgłówkami, są głupi i chyba nigdy się nie zmienią
- Ale dlaczego tak mnie potraktowali? Ja chciałam tylko kogoś poznać
- Wiesz..Ta szkoła nie lubi nowych
- Jak to? - uniosłam brwi
- Tak po prostu jest.. Nowi zazwyczaj są dziwni , pochodzą z wiosek,albo biednych dzielnic, ta szkoła to same elity i bogaci ludzie, myślą,że są najlepsi i wszystko im wolno..
- Nie wiedziałam o tym
- Ale nie martw się..przystosujesz się - puściła mi oczko
- Mam nadzieję - zamyśliłam się...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz